piątek, 3 sierpnia 2018

Wpis drugi

Myślałam nad tym, by pisać codziennie, ale chyba mi nie wyjdzie... Zresztą nieważne!
Za kilka dni są moje urodziny. 18 lat. Ech... Będę musiała udowodnić ile dał mi trening. Dostrzegam w tym cień szansy. Może będę mogła się wreszcie wyrwać i uciec? Zasmakować świata, do którego tęskniłam całe życie? Jason powiedział kiedyś, że nie powinnam porzucać marzeń. Tylko jak spełniać marzenia kiedy twoja rodzina się temu sprzeciwia?
Nie chcę porzucać tego marzenia, ale się boję. Jednak martwię się o to, co może się stać. Zwłaszcza, że ostatnio miewam sen, w którym Vivi bezlitośnie torturuje jakiegoś blondyna, ale go nie zabija, bo w ostatniej chwili zaczynam z nią walczyć. Pytanie tylko, po co to robię?
Chciałabym poznać na nie odpowiedź, ale nie mam jak... Ostatnio brakuje mi czasu na wszystko. Ciągle tylko treningi i treningi... Najwięcej ich mam z wujkiem Jeffem, ciocią Niną i ciocią Jane. Jasne, rozumiem, że chcą bym była przygotowana jak najlepiej, ale bez przesady.
Mam wrażenie, że od śmierci Jasona i pojawienia się Vivi, tylko wujek Liu mnie rozumie. On jako jedyny do niczego mnie nie zmusza. Cierpliwie opatruje moje rany i ociera łzy, mówiąc, żebym trzymała się od mamy z daleka. Tak. Ona nienawidzi mnie do tego stopnia, że rani mnie za każdym razem, gdy się do niej zbliżam.
Chciałabym mieć normalną rodzinę... Tylko... Co można zrozumieć pod określeniem "normalna rodzina"? Nie wiem, ale mam nadzieję, że wkrótce się dowiem.
~Lily

czwartek, 2 sierpnia 2018

Wpis pierwszy

Moje życie zostało zaplanowane w dniu, który stał się dniem moich narodzin. Mama zrobiła mi bliznę w kształcie kropli, która ciągnie się przez połowę mojej twarzy i oddała pozostałym mówiąc by zrobili ze mną co uważają za stosowne. No, to postanowili wychować mnie na swoje podobieństwo. Inaczej rzecz ujmując miałam zostać kolejną creepypastą.
Zaczęli nawet przyzwoicie, jak na nich: tępe noże, plastikowe siekiery i topory, młotki wystrugane z drewna... To były moje zabawki. Oswajali mnie z tematem od kołyski.
Potem przyszedł czas na ćwiczenia. Radziłam sobie nawet dobrze, jak na kilkuletnie dziecko. Trenowałam ze wszystkimi oprócz mamy, która nie mogła na mnie patrzeć.
-Mary, może potrenowałabyś dzisiaj z Lily? To w końcu twoja córka- mawiał, najczęściej, wujek Toby przy śniadaniu.
-Ja nie mam dziecka!- warczała wtedy kobieta-duch lub prychała i ulatniała się z pomieszczenia.
Nie rozumiałam tego, ale myślałam, że tak musi być. Nie znałam innego życia, bowiem obowiązywała mnie jedna zasada... Nie wolno przekraczać granicy lasu. Poza tym mogłam robić co chciałam.
Wbrew tej jednej zasadzie Jason the Toy-Maker często opowiadał mi (w tajemnicy, oczywiście) o "świecie zewnetrznym". Fascynowało mnie to do tego stopnia, że zapragnęłam wyjść z lasu. Okazja nadarzyła się w dniu moich dziesiątych urodzin, 4 lipca.
-Chciałbym ci coś pokazać, laleczko- Jason złapał mnie za rękę i zaprowadził na skraj lasu. Usiedliśmy na niewielkim pagórku, a niebo rozświetliły fajerwerki.
-Wow...- wyrwało mi się. -Jakie to jest piękne.
Ledwo zdążyłam to powiedzieć, gdy ktoś nakrył mi usta ręką i wciągnął do lasu. Wyrywałam się, aż spostrzegłam, że to wujek Jeff.
Później rozległa się debata i Jason został skazany na śmierć. Wyrok wykonał Puppeteer przeszywając serce skazańca nożem z kolekcji wujka Jeffa.
Płakałam. Przez pół roku nie opuszczałam pokoju. W tym czasie poznałam Vivi i zaufałam jej. Wyciągnęła mnie z rozpaczy, ale za jaką cenę? Teraz dzielę z nią ciało. Jeśli czuję strach lub gniew ona przejmuje kontrolę. Jest psychopatką lubiącą rozlew krwi. Jest moją mroczną stroną, na którą nie mam żadnego wpływu. Przychodzi i odchodzi kiedy zechce. Znoszę ją już od ośmiu lat. Muszę ją znosić. A wszystko przez to, że Jason sprawił, iż złamał zasadę. Sprawił, że wyszłam z lasu. Lecz ja sama chcę teraz wyjść. Uciec z tego miejsca i być kimś innym. Zacząć od nowa, gdzieś daleko.
Zasady są po to, żeby je łamać...
~Lily

Opis

Mówi się, że jeśli wejdziesz między wrony to musisz krakać tak jak one, ale kto tak postanowił?
Przecież to nie musi być ciasna reguła.
Na przykład ja. Urodziłam się wśród morderców, którzy wychowywali mnie na kolejną morderczynię, ale ja nie chciałam tak żyć. Mimo przeciwności losu postanowiłam gonić za marzeniami.
Nazywam się Lily Johanson, a to mój pamiętnik.